/ Bez kategorii

Rodzina Salwy Farid przez ponad 25 lat mieszkała w Teleskoff. Tutaj Salwa poznała męża i tu urodziło się ich dwóch synów. Wiedli normalne życie, a ich marzeniem było dobre wychowanie i wykształcenie dzieci. Mieli zakład szewski, który pozwalał im się utrzymać na w miarę godnym poziomie. W 2014 roku Teleskoff zostało zajęte przez terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). Miasteczko stało na szlaku podboju dżihadystów, zapoczątkowanego w Mosulu, gdzie w czerwcu proklamowano powstanie ISIS. Mieszkańcy uciekli, zabierając ze sobą jedynie to, co byli w stanie unieść. Szukali schronienia w dużych miastach oraz sąsiednich miejscowościach. Salwa wraz z rodziną oraz innymi przesiedleńcami dotarła do Duhok. Dach nad głową znaleźli w Domu Kultury. Spędzili tam półtora roku. Ich świat się załamał. Z dnia na dzień stracili wszystko, co mieli.

Po kilkunastu miesiącach życia na wygnaniu postanowili przenieść się bliżej swojego domu, do Alkusz. Miasto leży zaledwie jedenaście kilometrów od Teleskoff, ale terrorystom nie udało się go zająć. Dzielna postawa ochotniczych jednostek samoobrony sprawiła, że barbarzyńska ofensywa zatrzymała się właśnie w Teleskoff. Na nieszczęście dla Salwy i jej rodziny ich miejscowość, stanowiła poligon walk i główną kwaterą wojsk koalicji antyterrorystycznej. Doprowadziło to do ogromnych zniszczeń oraz całkowitego odizolowania miasta. Dopiero ofensywa na Mosul, której celem było wyparcie ISIS, przyniosła przesunięcie frontu. Kolejne miesiące Salwa, jej mąż i dzieci, czekali na możliwość powrotu do domu.

Taka sposobność nadarzyła się w 2017 roku. Pierwsi mieszkańcy mogli przekroczyć posterunek wojskowy pomiędzy Alkusz i Teleskoff i sprawdzić, w jakim stopniu zniszczony został ich dom oraz cała miejscowość. To, co ujrzeli, przerosło ich wyobrażenia. Ulice zasypane były gruzami budynków. Na drzwiach wielu domów widniały ostrzeżenia o niewybuchach, znajdujących się we wnętrzu. Na ich rozbrojenie trzeba było czekać nawet kilka tygodni, ponieważ wojsko zaangażowane było w walki trwające w pobliskim Mosulu.

Dom Salwy został okradziony i zdewastowany. Nie był, jednak zniszczony, jak inne i nadawał się do zamieszkania. Z zakładu zostały jedynie gołe ściany. Po radości z powrotu w rodzinne strony, po ponad 3 latach tułaczki, przyszły refleksje i obawy na temat przyszłości. W mieście nie było pracy. Sklepy nie rozpoczęły jeszcze działalności na nowo. Trudno był myśleć im o życiu, do którego tak bardzo chcieli wrócić. Mąż Salwy ma częściowo niewładną prawą dłoń. Przeszedł operację mózgu i musi brać lekarstwa, aby żyć. Nie każdą pracę jest w stanie podjąć. Kobieta wzięła na swoje barki obowiązek utrzymania rodziny. Pracował w szkolnym sklepie. Mąż w tym czasie starał się znaleźć dorywcze zajęcie. Dwa lata poświęceń przyniosło im wymarzony sukces. Niedawno znów mogli otworzyć swój zakład szewski. Nie jest on jeszcze dochodowy, ale patrząc na to, co udało im się już osiągnąć, wypada mieć nadzieję, że i tym razem się powiedzie.