Sylwia Hazboun / Syria

Dzięki takim osobom jak Alan, który jest wolontariuszem w Aleppo, program Rodzina Rodzinie dociera do osób najbardziej potrzebujących. Alan (54 l.) prowadzi komitet charytatywny w lokalnej parafii w Aleppo i co miesiąc organizuje dystrybucję pomocy finansowej. W projekty humanitarne jest zaangażowany od ponad sześciu lat. Mężczyzna jest z wykształcenia inżynierem, jednak zawodowo związał się z rodzinną księgarnią. Wychowuje syna i córkę.

Wojna dotknęła nas wszystkich

– Przed wojną nasze życie było zwykłe, w dobrym tego słowa znaczeniu – mówi Alan. – Mieliśmy takie problemy jak inni. Narzekaliśmy na nadmiar pracy, interes kwitł. Przeżywaliśmy rodzinne sprzeczki. Dziś zamówień nie ma, a wielu krewnych opuściło Syrię.

Wojna wpłynęła na wszystkie aspekty naszego życia, społeczeństwo drastycznie zubożało. Dziękuję Bogu, że w mojej rodzinie nikt nie został ranny. Ale doświadczyliśmy cierpienia na płaszczyźnie psychologicznej. Rodzice, którzy pragną ochronić swoje dzieci przez okropieństwami wojny, stoją przed nie lada wyzwaniem. Ja i moja żona z całych sił staramy się stworzyć odpowiednie warunki do ich rozwoju. Posyłamy je na różne aktywności sportowe i artystyczne. W domu nigdy nie mówimy o toczącym się konflikcie.

Zostałem w ojczyźnie, bo czułem, że jestem tu potrzebny.

Gdy nasza dzielnica została zbombardowana i wiele budynków legło w gruzach, to poczucie wzmocniło się. Nie chciałem zostawić krewnych. Często spotykam seniorów i osoby chore, które nie mają żadnego opiekuna, jedyną pomoc otrzymują od Kościoła. Nie krytykuję tych, co wyjechali, jeżeli ich rodzina podjęła wspólną decyzję. Każdy jest kowalem własnego losu. Wiele osób musiało uciekać i rozpocząć życie w innym miejscu. To niełatwe, ale w trakcie wojny trudno mówić o racjonalnych wyborach.

Praca w sektorze humanitarnym wiąże się z ogromną odpowiedzialnością zadbania, aby pomoc trafiła do osób najmniej uprzywilejowanych. Dzisiaj Syryjczycy najbardziej potrzebują poczucia bezpieczeństwa. Chociaż sytuacja się poprawia, w Aleppo nie mają już miejsca aktywne działania wojenne, upłyną długie lata zanim lokalny rynek się odbuduje. Także sektory zdrowia i edukacji bardzo ucierpiały.

Czasami wola darczyńców i faktyczne potrzeby są bardzo różne.

Nie można zachęcać do powrotu do pracy osób, którym brakuje artykułów pierwszej potrzeby, aby przeżyć kolejny dzień. W wakacje są finansowane zajęcia edukacyjne dla dzieci, których w roku szkolnym nie stać na opłacenie czesnego w szkołach. Dialog między organizacjami pomocowymi a osobami, do których pomoc trafia, jest niezbędny, aby osiągnąć właściwe rezultaty.

Mam nadzieję, że wojna wkrótce się skończy, a darczyńcy nadal będą nam sprzyjać.

Wiele osób potrzebuje dziś ich pomocy. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Prosimy o wsparcie konkretnych syryjskich rodzin:

  • Wypełnij deklarację wsparcia konkretnej rodziny na okres 12 miesięcy
  • wyślij SMS o treści RODZINA na nr 72 052 (koszt 2,46 zł z VAT)